Obudziłam się jak zwykle o 10, mogłam dłużej pospać ponieważ mamy sobotę. Postanowiłam że zwlekę się wreszcie z mojego łóżka które ma jakieś dziwne przyciąganie i nie chce mnie wypuścić, ale kiedy już mi się udało wstać poszłam odsunąć roletę w moim niewyobrażalnie dużym oknie. Pierwsze co ujrzałam po przeciwnej stronie okna to rozbawiona twarz mojego najlepszego przyjaciela znajdująca się w sąsiednim oknie. Jak zwykle perfidnie się śmiał z moich włosów stojących w pięć stron świata, ja tradycyjnie pokazałam mu język i otworzyłam okno, ponieważ jak zwykle było mi za gorąco. Ashton postanowił zrobić to samo.
- Hej księżniczko. Jak się spało ? - Ash
- Hej idioto. A nawet dobrze a tobie ?
- Mi też, ale to nie zmienia faktu że uraziłaś mnie nazywając mnie idioto, jestem bardzo delikatny - zaczął udawać że płacze
- Oj przepraszam cię bardzo Ashton'nie za moją nie poprawną i niemiłą wypowiedź kierowaną w twoją stronę - zaśmiałam się sama z siebie
- Wybaczam, za ile będziesz na śniadanie ?
- Idę się ubiorę i zaraz przychodzę.
- Czyli co, mam ci wystawić mostek ?
- Nie, nie trzeba dziś przyjdę do ciebie jak człowiek normalnie drzwiami.
- Matko nie możliwe moja Amanda będzie korzystać z drzwi - udał zaskoczenie
- Bardzo śmiesznie. To do zobaczenia
- Do zobaczenia księżniczko
Uwielbiałam jak tak na mnie mówił. Można powiedzieć że chyba trochę mnie w sobie rozkochał, ja oczywiście trzymam wszystko w tajemnicy przed całym światem. Zakochałam się we własnym przyjacielu. Przyjaźnimy się od kołyski a ja odwalam takie coś ! Nie wiem co bym teraz bez niego zrobiła, zawsze przy mnie był wspierał mnie i mówił że wszystko będzie dobrze, tak długo mi to wmawiał że zaczęłam wierzyć w niemożliwe. Był przy mnie kiedy umierała moja mama, był kiedy zerwałam z pierwszym chłopakiem, był kiedy kłóciłam się z braćmi, po prostu był zawsze. Tak moja mama odeszła kiedy miałam 14 lat, była moją najbliższą przyjaciółką jak by nie Ashton popadłabym w depresje, zaczęła się ciąć i robić więcej głupstw. Na prawdę dużo mu zawdzięczam. Od kąt mama odeszła nie żyję w moim domu, tylko u Ash'a, u niego jem śniadania, czasami tam śpię, tam biorę prysznice. Mama Ashton'a była najlepszą przyjaciółką mojej, przyjaźniły się od przedszkola, jest ona dla mnie jak druga mama bardzo mnie wspiera i dopinguje, kocham ją bardzo.
Skończyłam swoje rozmyślenia na temat mojego dziwnego życia i poszłam się wreszcie ubrać. Postawiłam na krótkie dżinsowe spodenki i bluzkę na ramiączka sięgającą mi do pępka. Zeszłam na dół po schodach, nawet nie witając się z tatą poszłam do sąsiadów na śniadanie. Weszłam bez pukania ( jak to mam w zwyczaju wchodzić do nich ) i pokierowałam się od razu do kuchni.
- Dzień dobry proszę pani
- Dzień dobry kochanie, Ash jest u siebie
- Dziękuje
Poszłam do Ashton'a. Jak zwykle ma burdel w pokoju.
- Posprzątał byś tu
- Oj tam cicho
- Eh jesteś nie możliwy, ja bym nie mogła mieszkać w takim chlewie
- Ale ja to ja a nie ty
- Co racja to racja
- Idę się ubierać, poczekaj na mnie
- Okey
Usiadłam na czystej części łóżka i czekałam aż on wyjdzie z tej łazienki, siedzi tam czasami dłużej nić ja przed jakimś spotkaniem.
- No już jestem gotowy
- Wreszcie !
- Nie marudź dobrze wiesz że i tak szybko mi poszło
- Niby racja
Kiedy chciałam wstać Ashton mnie zablokował i nie pozwolił zrobić kroku.
- Mogę czegoś spróbować ?
Nic nie odpowiedziałam, ponieważ bałam się że głos mi się załamie więc tylko kiwnęłam głowa na tak. Nasze twarze dzieliły milimetry aż w końcu połączył nasze usta w pocałunek, byłam bardzo zaskoczona, ale zaraz odwzajemniłam ten piękny gest.
Od tamtego momentu minęły 4 miesiące a ja i Ash jesteśmy szczęśliwą parą. Chyba jest tym jedynym ale na razie zostawiam to w tajemnicy, nie chcę myśleć nawet co by było jak bym się wtedy nie zgodziła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy pierwsze opowiadanie :D chyba nie poszło tak źle, wyraźcie swoje zdanie w komentarzach. Pamiętajcie :
KOMENTARZ = MOTYWACJA !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz