sobota, 7 lutego 2015

#1 Luke cz. 1


  Przeprowadzki nigdy nie są łatwe. Rozstawanie się z ze znajomymi z dawnych lat bywa bolesne i to właśnie przechodzę ja. Rodzicom się zamarzyła przeprowadzka z Polski do Sydney. Z językiem nie mam problemu ponieważ mówię biegle po angielsku, ale boję się nowych znajomości i tego że nie będzie mi się tam podobało.  Muszę spakować resztę rzeczy do walizek, mało już zostało. Gdybym mogła to bym tu została, ale niestety mam dopiero 17 lat i nie mogę zostać tu sama. Mojemu bratu też się ten pomysł nie podoba. On też ma 17 lat, jesteśmy bliźniakami i oboje chcemy tu zostać. Tata dostał nową pacę tam i postanowił że się przeprowadzamy, mamie pomysł się spodobał ponieważ mama kocha nowe znajomości. Ja wręcz przeciwnie, jestem dość nieśmiała .... nie no żartuję, ja i nieśmiałość nie idziemy razem w parze po prostu nie lubię zmieniać miejsca zamieszkania. Ciekawe jaki dom tata kupił, ale to że będę miała własny pokój bardzo mi się podoba.
- Kamila chodź już na dół ! Jedziemy już na lotnisko ! - krzyknęła mama
- Już, już ! - ja
Popatrzyłam po raz ostatni na mój pokój, poprawka na mój dawny pokój. Chyba przyszedł czas na zmiany, nie lubię zmian. Zeszłam po schodach z dwoma ogromnymi walizkami i nie wiem jakim cudem nie spadłam z nich. Na dole czekała na mnie zniecierpliwiona rodzicielka.
- No szybciej, bo się spóźnimy na samolot
- No już, już - uspokoiłam mamę - Max pomóż mi proszę z walizkami
- Jasne, daj mi je
Max to właśnie mój brat, kocham go. Różnimy się od innych rodzeństw. Nie kłócimy się o byle co, nie bijemy na okrągło, potrafimy się słuchać i współpracować ze sobą, zawsze się wspieramy, pomagamy sobie na wzajem, kochamy się po prostu. Wyszłam z naszego starego domu i poszłam w kierunku samochodu. Trochę mnie zabolało że Meg nie przyszła. Przyjaźnimy się od przedszkola i obiecała że przyjdzie się pożegnać, a nie ma jej. Nie wiem jak mogła mi to zrobić, dobrze wie że to bardzo przechodzę a i tak nie wspiera mnie w tej chwili. Może jednak ta przeprowadzka dobrze mi zrobi, może właśnie potrzebuję zmiany otoczenia i nowych znajomości. Tak się zamyśliłam że nie zauważyłam kiedy znalazłam się na lotnisku.
- Chodźcie, bo się spóźnimy - ponaglił nas tata
Dał każdemu po jednym bilecie. Weszłam na pokład. Nie mogłam znaleźć swojego miejsca.
- Max gdzie siedzisz ?
- Sam nie wiem
Wtedy wkroczył tata i pomógł nam znaleźć odpowiednie miejsca. Siedziałam między chłopakiem z czerwonymi włosami a ciemnym brunetem, oboje spali. Starałam się wejść na swoje miejsce nie budząc żadnego z nich i wyszło mi to. Wyjęłam z torby słuchawki i włączyłam muzykę, wybrałam utwór zespołu 5 Seconds Of Summer " I miss you ". Lubię ten zespół mam bardzo dużo ich piosenek, ale nie jestem jakąś psychofanką która piszczy na ich widok. Odblokowałam telefon żeby zmienić piosenkę i zdjęłam na chwilę słuchawki, ponieważ zachciało mi się pić. Prawie dostałam zawału jak zobaczyłam bruneta zaglądającego mi przez ramię.
- Jeju, przestraszyłeś mnie - zwróciłam sie do nieznajomego
- Przepraszam, widzę że masz bardzo dobry gust muzyczny. Lubisz 5 Second Of Summer ?
- Tak, bardzo ich lubię. Nie jestem jakąś wyjątkowo zażartą fanką śledzącą każdy ich krok.
- Calum jestem a ty ?
- Kamila
- Pierwszy raz słyszę to imię, nie wiem czy jestem w stanie to powtórzyć - zaśmialiśmy się
- Może dlatego że nie jestem z tond i imię też nie jest tutejsze
- O, a można wiedzieć skąd przybywasz ?
- Z Polski - zaśmiałam się
- Wakacje ?
- Nie, przeprowadzam się
- Można wiedzieć gdzie ?
- Do Sydney
- Też jestem z Sydney. Nie poznajesz mnie ?
- A powinnam ?
- No mówiłaś że słuchasz 5SOS
- Matko droga rzeczywiście poznaję, Calum Hood tak ?
- Dokładnie ten
- A gdzie masz kolegów ?
- Ten czerwony obok ciebie to Michael, przed nami Ashton i Luke
- A no okey - zaśmiałam się
- Przedstawię cię - po czym ruszył Mike'go - Luke, Ashton, Mike chciałbym wam kogoś przedstawić- chłopaki od razu się odwrócili do nas, a Mike szybko się wybudził
- A więc Kami poznaj Ashton'a, Luke'a i Mike'go. Chłopcy poznajcie moją nową koleżankę Kami
- Miło nam cię poznać
- Mi również - zaśmiałam się
- Kami słucha naszej muzyki - powiedział Cal, chłopacy jakoś przygaśli
- Spokojne nie jestem psychopatką, nie drapię, nie piszczę  i nie zrywam ubrań
- Ulżyło - zaśmiali się - A tak poza tym to jak zaczęliście rozmawiać ?
- Wyjęłam słuchawki z uszu żeby się napić i zauważyłam jak wasz oto kolega zagląda mi przez ramię. Prawie na zawał zeszłam przez niego !